a

a

środa, 18 lutego 2015

Akwizycja- plaga XXI wieku


My- Polacy, jako naród, mamy najróżniejsze opinie w świecie. Niemcy żartują nieśmiesznie, że przyjeżdżają do nas na wakacje pociągami, bo ich auta już tu są. Czesi nabijają się, że upijamy się częściej od nich, choć statystycznie na jednego Polaka przypada o wiele mniej napojów wyskokowych rocznie, niż na Czecha. Ale cóż- kto próbował czeskiego piwa i porównał jego moc z naszym, ten wcale się temu nie dziwi. Włosi uważają, że jesteśmy bardzo pobożnym narodem- pewnie za przyczyną nieodżałowanego Jana Pawła Drugiego, a dla odmiany Anglicy krytykują Polaków za rasizm i nietolerancję. Wszyscy jednak zgadzają się, że gościnność Polaków nie ma sobie równych.

Natchniona wolnym dniem i piękną, prawie wiosenną pogodą Anka, postanowiła zrobić porządki. Oprócz pogody natchnął ją również fakt, że ponad godzinę szukała w szufladach jakiegoś dokumentu i nie mogąc znaleźć, wyrzuciła ze złością wszystkie papiery na środek pokoju, klnąc niemiłosiernie. Chcąc nie chcąc, musiała je posegregować, a przy okazji powstał wielki stos papierzysk do wyrzucenia. Oprócz starych faktur i rachunków, w stosie tym znalazła się cała fura zaproszeń, które przeglądałyśmy z coraz większym zdumieniem i rozbawieniem.
Było tam zaproszenie na pokaz niesamowitych garnków w niewiarygodnie niskiej cenie- 3000 nowych złotych polskich. Za sztukę. Chyba były to garnki- samowarki ;) Na degustację żywności, przechowywanej w tajemniczych pojemnikach, które to wydłużały trzykrotnie świeżość włożonych weń produktów (pączki z supermarketu były pewnie trzymane w tychże naczyniach). Na prezentację cudownej pościeli, która leczy ciało i duszę podczas snu... Najciekawsze zaproszenie było od firmy medycznej, która namawiała do kupna fotela masującego, bezzwłocznie usuwającego wszelkie bóle kręgosłupa, zapobiegającego osteoporozie i leczącego bezsenność. Każdy uczestnik pokazu miał otrzymać w prezencie pieluchomajtki w odpowiednim rozmiarze- od S do XXL. Domyślam się, że fotel ten tak doskonale usypiał, że masowany osobnik nie budził się nawet na siusiu ;) Do kosza na śmieci trafiły też zaproszenia na degustację pieczywa bezglutenowego, upieczonego w maszynie do robienia chleba i sałatek owocowo-warzywnych z produktów krojonych specjalnym, niezabijającym witamin nożem. Anna nie skorzystała również- o zgrozo!- z kosmetyków na bazie naturalnego kollagenu. A szkoda, bo przy kupnie towaru za minimum 500 złotych, dostałaby w prezencie piękny, plastikowy grzebień do włosów. Nie rozumiem, jak mogła przegapić taką okazję!
Siłą rzeczy, podczas przeglądania tony makulatury, nie sposób było nie wspomnieć o zaproszeniach telefonicznych. Zaproszeniach do banku, gdzie specjalnie dla nas przygotowano umowę kredytową. Propozycjach pomocy przy uzyskaniu odszkodowania. Za co? A nieważne- za coś się zawsze znajdzie ;) Ofertach ubezpieczenia od wszelkich wypadków- najbardziej inspirująca była polisa na wypadek pogryzienia przez wściekłego psa) Najkorzystniejszych ofertach pakietów internetowo-komórkowo-tabletowo-smartphonowo-palmtopowo-icotamjeszcze. A żeby było ciekawiej, telefony zawsze dzwonią w nieodpowiedniej chwili. Anka jest konkretna, rozłącza się i już. Ja jestem jakaś dziwna, bo nie potrafię. Kilka minut upłynie, zanim przepraszając i tłumacząc, czekając aż akwizytor zrobi przerwę na wzięcie oddechu, udaje mi się wejść w słowo elokwentnego rozmówcy, by z lekkim wyrzutem sumienia stwierdzić, że nie jestem zainteresowana nabyciem saturatora ze źródlaną wodą. I nie, naprawdę nie chcę pieniędzy, które mi proponuje. A Anka- pyk- czerwona słuchawka- i po kłopocie.




Gościnność i hojność. Cechy kojarzące się jak najbardziej pozytywnie, a jednak umiejące utrudnić życie, a nawet doprowadzić do szewskiej pasji. Kultura osobista- wypada ją mieć, okazuje się jednak, że czasem przeszkadza. Z kolei odrobina egoizmu, a nawet chamstwa, wychodzi niekiedy człowiekowi na dobre. Więc nikt mi już nie wmówi, że białe jest białe, a czarne jest czarne.

Hmm... gdzieś to już słyszałam... ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz