a

a

poniedziałek, 10 października 2016

Podwyższona grządka

Nie wiem doprawdy, dlaczego o grządkach podwyższonych mówi się, iż są to grządki dla leniwych!? Całe trzy dni spędziłam na jej budowaniu i narobiłam się jak głupia. Ile to człek musi się napracować, żeby później mógł nie pracować ; )

Zeszłą jesienią, w ramach ogrodowego eksperymentu, ułożyłam wzdłuż płotu grządkę wzniesioną na bazie słomy. Ogórki wyrosły na niej pięknie (do pierwszego gradu), podobnie sałata i inne zieloności. Jednakże podczas sezonu grządka bardzo opadła i praktycznie musiałabym robić ją od początku 
(może zresztą i zrobię ; )) Estetyka też nie jest najwyższych lotów, choć tutaj głównie zawinił Boczek, wpychając w grządkę swój zakazany ryj w poszukiwaniu ocalałych i zjadliwych części warzywek. Kropkę nad i postawiły kozy, wyżerając resztki resztek, a co się nie dało zeżreć rozniosły po całym obejściu. 
Tak więc idąc z duchem czasu (leci on jak głupi, cholera) postanowiłam zrobić grządkę podwyższoną w trumnie- czyli w drewnianej skrzyni. Wymarzyłam sobie, że będzie konkretna- wysoka i solidna. W pobliskim tartaku zakupiłam niezbędny materiał. Przy okazji pobytu w mieście Jurek kupił impregnat. Trzy razy prosiłam, żeby był w miarę neutralny kolorystycznie. Zaczęłam malować. Kupił mahoń... 




No, tak właściwie kto mi zabroni zrobić sobie trumny z mahoniowego drewna?
Technika to mój wróg. Przybicie gwoździa i ewentualnie wymiana żarówki to niestety szczyt moich manualnych możliwości. Przyznaję się bez bicia. Tak więc prośbami, groźbami, a w końcu szantażem kulinarnym zmusiłam swych panów do zbicia trumny.







I zaczęłam ją napełniać.

Pod spód poszła siatka przeciw kretom, gdyż wiosną planuję wrzucić do trumny trochę Madź (dżdżownic kalifornijskich) i nie chciałabym aby grządka właśnie trumną się dla nich stała ;)


Nie zrywałam darni, więc dno trumny wyścieliłam grubą warstwą kartonów. Na to poszły gałęzie, spróchniałe deski ze starego ogrodzenia, chrust z lasu i tym podobne. W większości leszczyna, którą postanowiłam wyciąć w cholerę, bo wielka jak dąb a orzechów na ząb. Jeden.




Następna warstwa to trociny. Właściwie jest to ta sama warstwa, bo wióry wypełniły wolne przestrzenie. 



Trociny zawierają mało azotu, który jest potrzebny mikroorganizmom przeprowadzającym ich rozkład. Dostarczenie azotu spowoduje że procesy rozkładu będą przebiegały znacznie szybciej, więc następna warstwa to musi być obornik. Duuużo obornika z koziarni i trochę końskiego. Ale to dopiero za kilka dni, bo gówniane porządki mam w planach na weekend. 
Ostatnia warstwa to ziemia z kompostownika. Nie wiem- teraz, czy na wiosnę? Jak myślicie? A w międzyczasie resztki z kuchni, lekko przesypywane ziemią. Mam nadzieję, że do wiosny wszystko się ładnie przekompostuje i będzie git.
W takiej grządce mam w planie posadzić pomidory, ogórki, fasolkę itp.,  pamiętając oczywiście o allelopatii. Wstrzymam się jeszcze z korzeniowymi, bo dla nich to pewnie będzie jeszcze za wcześnie. 
A jak u Was z pracami jesiennymi? Dajecie radę?

10 komentarzy:

  1. Najpierw sie zdziwilam, ze pracujesz nad tym teraz, a nie na wiosne. Potem doczytalam, dlaczego. A o allelopatie musialam spytac ciotke Wiki.
    Bo ja ogarniam jedynie uprawy doniczkowe, ale dzieki Wam moglabym juz pewnie w pole wychodzic. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to ja żadnych doniczkowych. Ogrodowe w sumie też średnio... Ale mam zapał! Hrehrehre

      Usuń
  2. Żarcie z trumny, brzmi apetycznie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podwyższone grządki nie są dla leniwych, tylko dla dbających o swój kręgosłup :) Lepiej teraz wypełnij skrzynię kompostem, bo do wiosny wszystko opadnie. Przed sianiem wystarczy dodać torf odkwaszony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okej, tak zrobię. Kompostu trochę mało na taka wielką trumnę, ale pewnie przez zimę i tak się nie narobi więcej. Trza będzie jakiejś ziemi jeszcze załatwić.

      Usuń
  4. Ja nie mam takich fajnych wysokich ale i tak jestem zadowolona. Jedyny minus jaki zaobserwowałam u siebie i nawet komuś też się trafił, więc być może te reguła, że pierwszego roku trzeba dużo podlewać bo ziemia się przesusza, drugiego roku już tego nie ma :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to wyczytałam, ale akoś dam radę. Pocieszyłaś mnie pisząc, że w kolejnych latach ten mankament znika.
      Kolejny plus wynikający z trumny ;)

      Usuń
  5. Piąteczka! Ja też mam trumienkę, chociaż nie taką śliczną, różowiutką. Moja jest zbita z palet. Zrobiłam jak Ty, ale nie dałam siatki, nie pomyslałam o kretach. I trocin nie dałam. Ale dałam dużo słomy na obornik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O sorry kochana- to nie z róż, to z mahonia hrehrehre.

      Usuń