a

a

piątek, 4 września 2015

Samotność w tłumie, tłumy w samotni


Kiedyś, w mieście, czułam się samotnie wśród tłumów ludzi. Dziś, w mojej samotni pętają się tłumy. W oborze meczą trzy kozy i kwiczy prosiak. Na podwórzu Saba ugania się za dwoma kociakami, uciekając przed Emilką, która w obawie o zdrowie swych miauczących pupili odgania psa. W domu również pełno ludzi. Jerzy, wciąż niesprawny z powodu zerwanego ścięgna Achillesa, wziął się za przetwory. Namiętnie wyciska z jabłek wszystkie soki, a śliwki przemienia w aromatyczne dżemy. Mój mąż i przetwory??? Świat się kończy. Moja rola to tylko przytachać z sadu kosze owoców. Swoją drogą, niech mi ktoś powie, z czego tak się cieszyłam, widząc pierwszy raz liczne drzewa i krzewy w sadzie?

Cierpiąc na niespodziewany nadmiar wolnego czasu, postanowiłam potrenować mózg. Kupiłam zwykłe panoramiczne krzyżówki i patrząc na krzątającego się przy sokowniku Jurka albo zerkając przez okno na wywalającego gnój z obory Dawida, wpisuję w kratki literki, dziwiąc się czasem niepomiernie. Na przykład hasło- wzór kurtki. Myślę, główkuję: parka, trencz, pilotka... Nic nie pasuje. Jaka odpowiedź?- krój. Albo autor „Sonetów do Laury”. Wydawałoby się, że Petrarka. Nie pasuje. Odpowiedź- liryk. Dziecko świni. Prosiak, warchlak, knurek... Nie. Młode. I weź tu człowieku trenuj mózg.

Podczas tych treningów zastanowiłam się nad słowami i ich znaczeniem. Zwykłe homonimy bywają zabawne. Taka na przykład mysz. Na jej widok Olka piszczy i Miśka piszczy. Tyle że Olka ze strachu na widok małego zwierzątka, a Miśka z radości, odpychając od komputera Hankę. Anka ubiera się w golf(a) a Piotrek bierze kije i wybiera się na golfa. Hania maluje zamki kredkami i farbami, a Aleksandra wszywa do spodni, czy spódnic. Jurek wiąże muchę pod szyją, a ja latam za nią z klapką. Wieloznacznych słów wiele by można jeszcze było wymienić. Macie jakieś pomysły?
Albo słowo- przeceniać. Prawdziwy majstersztyk. Jeżeli przeceniamy towar w sklepie, to zaniżamy jego wartość.
Jeżeli przeceniamy swoje umiejętności to je zawyżamy ;)

Równie problematyczne może być znaczenie, prostych zdawałoby się, słów i fraz. Jeśli kobieta mówi- nie, niekoniecznie znaczy to, że ma na myśli przeczenie. Jeśli powie: A rób co chcesz- to spróbuj tylko tak zrobić. Afera murowana ;)

Uczucia też można nazwać przeróżnymi słowami. Czasem –nienawidzę- tak naprawdę znaczy- kocham. Najlepszym przykładem są tutaj Ajron i Jurek. Kiedy doktorek ma na myśli seks- mówi że chce oglądać z tobą zachód słońca, podczas gdy Jurek mówi- choć na numerek. Gdy Ajron jest zły- mówi, że czarne chmury zbierają się na horyzoncie, a Jurek rzuci ku...rą i trzaśnie drzwiami. I zastanawiam się co jest uczciwsze. Szczerość do bólu czy delikatność i wyczucie? Czy nie lepiej jednak mieć do czynienia z kimś prawdziwym? Może nie aż tak podniecającym, ale po którym wiem czego się spodziewać? Kimś, kto mówi, że chce jeść, gdy jest głodny i pić, gdy jest spragniony? Kto mówiąc- dupa- ma na myśli tylko i wyłącznie to? Czy chciałabym przez całe życie analizować każde słowo swojego faceta i zastanawiać się co poeta miał na myśli?

A przy okazji, przypomniała mi się anegdotka:
Podczas wyborów na prezydenta Iraku karta do głosowania wyglądała następująco:
Czy nie masz nic przeciwko prezydenturze Saddama Husseina?
• NIE, nie mam nic przeciwko
• TAK, nie mam nic przeciwko

Tak. Słowa to potęga, a ich interpretacja to prawdziwa sztuka.



9 komentarzy:

  1. Dlatego między ludźmi tyle niedomówień i tak trudno się nawzajem zrozumieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Może na migi byłoby łatwiej? ;)

      Usuń
  2. Lubię bawić się słowami, zresztą to jest poniekąd mój zawód. Jednak do dzisiaj nie zastanawiałam się nad czasownikiem "przeceniać", o tym, że jego różne znaczenia się wykluczają!
    Gdyby facet gadał do mnie metaforami, umarnąłby z głodu, chuci i wszystkiego, co ich tam dręczy w nadmiarze:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię jak do mnie ładnie gadają ;) Choć teraz zaczęłam się zastanawiać, czy mówiąc-"laska", mają na myśli zgrabną figurę czy raczej kij do podpierania. Hmm...

      Usuń
    2. Oj Mariolka, ale fajnie pojechałaś. Uwielbiam taką wieloznaczność słów, choc raczej nie mam talentu, żeby je wynajdować.
      Zapamiętałam coś takiego "stara indianka szczała, jak leciala, a młoda indianka leciała, jak strzała".

      Usuń
  3. Ładnie tak, ale bez zakrętasów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ile zabawy, podczas odwijania zakrętasów. I wychodzą różne kfiatki ;) Choć czasem z głupiego żartu może wybuchnąć prawdziwa i niepotrzebna zupełnie awantura. Mimo wszystko warto niekiedy ugryźć się w język.

      Usuń
  4. Weekendowe pozdrowienia zostawiam, sobota, dzień relaksu i dla mózgu :)))
    Czajnik woła :)

    OdpowiedzUsuń